fotograf ślubny rzeszów
wild stories
dla PAr, które czują więcej
Nie fotografuję
tylko ślubów,
fotografuję ludzi.
Najlepsze zdjęcia to te, które zabierają nas na utrwalony na nich moment jeszcze raz. Nawet za 50 lat. To te, na których złapane szaleństwo na parkiecie powoduje podrygiwanie nogą, wielkie uczucia, które rządziły tamtego dnia dalej wyciskają łzy i ciągle słychać korek od szampana, który wyskoczył niespodziewanie za naszymi plecami!
fotograf / podróżnik / pasjonat życia
NAJPIERW CZŁOWIEK.
później ZDJĘCIE.
później ZDJĘCIE.

Marcel Jakubowski
fotograf ślubny rzeszów
Są pary, które szukają fotografa.
I są pary, które szukają kogoś, kto ich rozumie – zanim jeszcze podniesie aparat. Do tych drugich mówię: cześć, tu Marcel.
Każdego roku towarzyszę maksymalnie 15 parom. Nie dlatego, że nie mogę więcej – ale dlatego, że nie chcę. Zależy mi na tym, żeby Wasza historia była opowiedziana tak, jak na to zasługuje.
Z uwagą. Z obecnością. Z całym sobą.
Zanim zarezerwujecie termin – chcę Was poznać. Porozmawiać. Poczuć, czy do siebie pasujemy. Bo dobre zdjęcia zaczynają się od dobrej relacji.
I są pary, które szukają kogoś, kto ich rozumie – zanim jeszcze podniesie aparat. Do tych drugich mówię: cześć, tu Marcel.
Każdego roku towarzyszę maksymalnie 15 parom. Nie dlatego, że nie mogę więcej – ale dlatego, że nie chcę. Zależy mi na tym, żeby Wasza historia była opowiedziana tak, jak na to zasługuje.
Z uwagą. Z obecnością. Z całym sobą.
Zanim zarezerwujecie termin – chcę Was poznać. Porozmawiać. Poczuć, czy do siebie pasujemy. Bo dobre zdjęcia zaczynają się od dobrej relacji.
Dlaczego
wild?

Znajomi widzą we mnie Włóczykija – myśliciela, który żyje, aby podróżować i podróżuje, aby żyć – zupełnie jak ja!
Mam spakowaną walizkę. Dosłownie.
Fotografuję w Rzeszowie, w Polsce i wszędzie tam, gdzie chcecie mieć zdjęcia, które będą inaczej wyglądały niż cokolwiek innego w Waszym albumie. Bałkany, Włochy, Skandynawia, tropiki – mam ulubione miejsca, ale moim ulubionym miejscem jest zawsze to, w które jedzie Para, którą kocham fotografować.
Śluby fotografuję tak samo, jak fotografuję podróże – z ciekawością, cierpliwością i otwartymi oczami. Nie szukam idealnego kadru. Szukam prawdziwego momentu.
Mam spakowaną walizkę. Dosłownie.
Fotografuję w Rzeszowie, w Polsce i wszędzie tam, gdzie chcecie mieć zdjęcia, które będą inaczej wyglądały niż cokolwiek innego w Waszym albumie. Bałkany, Włochy, Skandynawia, tropiki – mam ulubione miejsca, ale moim ulubionym miejscem jest zawsze to, w które jedzie Para, którą kocham fotografować.
Śluby fotografuję tak samo, jak fotografuję podróże – z ciekawością, cierpliwością i otwartymi oczami. Nie szukam idealnego kadru. Szukam prawdziwego momentu.
wyróżnione historie
Każde wesele to inna opowieść.
Tutaj znajdziesz kilka z tych, które zapamiętam najdłużej.
Tutaj znajdziesz kilka z tych, które zapamiętam najdłużej.
Porozmawiajmy o konkretach.
Jak wygląda współpraca?
1. Konsultacje i sprawdzenie terminu
Na początku umawiamy się na rozmowę, na żywo albo online. To moment, w którym poznaję Waszą historię i oczekiwania, ale też realnie pomagam: podpowiadam jak ułożyć plan dnia, na co zwrócić uwagę przy wyborze miejsca, jakie światło najlepiej zagra przy Waszym klimacie. Jeśli szukacie fotografa ślubnego w Rzeszowie lub na Podkarpaciu, ta rozmowa jest idealna, żeby szybko sprawdzić czy „czujemy” podobnie i czy mój styl reportażu ślubnego pasuje do Was.
2. Plan dnia, logistyka i spokój
Dla wielu par dzień ślubu nie zaczyna się od zdjęć, tylko od spokoju. Dlatego pomagam poukładać logistykę: przygotowania, dojazdy, czas na oddech, momenty z rodziną. Podpowiadam gdzie warto być wcześniej, a gdzie lepiej odpuścić. Jeśli ślub jest w okolicy Rzeszowa, w Bieszczadach albo gdziekolwiek na Podkarpaciu, znam tempo i realia takich dni, więc planujemy tak, żeby reportaż był pełny, a Wy nie czuli presji.
3. Przygotowania – reportaż bez pozowania
Przygotowania to świetny moment, żeby wejść w atmosferę dnia. Fotografuję naturalnie, bez sztucznego ustawiania i bez “instagramowych” scenek. Skupiam się na detalach, emocjach i relacjach: spojrzeniach, gestach, reakcjach bliskich. Jeśli zależy Wam na reportażu ślubnym, który wygląda jak prawdziwa historia, a nie sesja w przebraniu, to tutaj zaczyna się cała opowieść.
4. Ceremonia i wesele – bycie obok, nie na środku
W dniu ślubu działam dyskretnie, trochę jak „fotograf ninja”. Nie wchodzę w kadr gościom, nie przerywam, nie reżyseruję. Łapię to, co najważniejsze: emocje podczas przysięgi, łzy wzruszenia, uśmiechy, śmiech, szaleństwo na parkiecie, ale też te małe sceny, które dzieją się obok. Dzięki temu reportaż ślubny jest kompletny i żywy – dokładnie taki, do którego chce się wracać po latach.
5. Mini sesja w dniu ślubu + opcja pleneru
Zamiast długiej sesji z pozowaniem proponuję krótki spacer w dniu ślubu: 10–20 minut, bez stresu i bez presji. Wybieramy miejsce blisko sali albo w drodze, tak żeby nie znikać z wesela na godzinę. A jeśli marzy Wam się sesja plenerowa w górach, w Bieszczadach albo w klimacie podróżniczym, możemy zaplanować ją osobno jako część Waszej historii – w naturalnym stylu, spokojnie i z pomysłem.
6. Selekcja, obróbka i oddanie galerii.
Po ślubie wybieram najlepsze zdjęcia i buduję z nich spójną opowieść. Obróbka jest filmowa i nostalgiczna, ale bez przesady – zależy mi na naturalnych kolorach, skórze i świetle. Gotowe zdjęcia dostajecie w galerii online, gotowej do pobrania i udostępnienia bliskim. Jeśli interesuje Was fotograf ślubny z Rzeszowa, który robi reportaż w stylu dokumentalnym, a nie “ładne obrazki”, to właśnie w tym etapie widać, jak składam Wasz dzień w jedną historię.



